Własna profesjonalna wędzarnia

 

Osiągnięcie wieku emerytalnego początkowo nieco mnie zastanawiało, ponieważ nie miałem pojęcia co będę robił z wolnym czasem. Całe życie pracowałem i byłem do tego przyzwyczajony. Moja żona zapewniała mnie, że znajdę sobie zajęcie. Ona już dawno była na emeryturze i faktycznie nie narzekała na nadmiar wolnego czasu. Zawsze miała coś do zrobienia i czas szybko jej płynął.

Kiełbasy i ryby z własnej wędzarni

wędzarnie bradley smokerW pierwszym tygodniu jak już nie pracowałem, to nie bardzo wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Posprzątałem cały garaż, piwnicę i podwórko. Moja żona widziała, że szukam zajęcie i podsunęła mi całkiem niezły pomysł. Zasugerowała, żebym założył własną wędzarnię, bo kiedyś się tym interesowałem. Właściwie, to nie był zły pomysł. Lubiłem łowić ryby a tym bardziej jeść wędzone. Kiełbasy też tylko takie kupowałem. Tylko gdzie ja miałem kupić taką wędzarnię, żeby była profesjonalna? Na ratunek znowu przybyła moja żona, która podsunęła mi rozwiązanie. Mąż jej przyjaciółki sprzedawał profesjonalne wędzarnie Bradley Smoker, które były niezawodne i przeznaczone także dla domowego użytku. Miałem dużo miejsca na posesji i bez problemu mogłem sobie pozwolić na własną wędzarnię. Dostałem namiar na sklep i tego samego dnia wróciłem do domu z wędzarnią. Poprosiłem o pomoc sąsiada, który miał duży samochód i pomógł mi ze wszystkim. Miałem dużo zajęcia, ponieważ musiałem zamontować wędzarnię, wszystko przygotować i zapoznać się z jej działaniem. Od razu kupiłem sobie kiełbasę przeznaczoną do wędzenia, żeby sprawdzić działanie mojego nowego urządzenia. Czas leciał mi kilka razy szybciej, bo miałem swoje zajęcie, któremu poświęcałem dużo czasu. W wędzarni miałem własne ryby, kiełbasę i wszystko smakowało znakomicie. Częstowałem gości wędzonymi produktami i wszyscy byli zawsze zachwyceni. To była znakomita inwestycja, która dała mi mnóstwo przyjemności i smacznego jedzenia.

Życie na emeryturze zdecydowanie mi odpowiadało. Dużo odpoczywałem i miałem interesujące zajęcie. Często też jeździłem z sąsiadem na ryby, bo jak raz go zabrałem, to bardzo mu się spodobało i nawet kupił sobie wędkę. Życie emeryta było jednak rewelacyjne i niosło ze sobą mnóstwo atrakcji, o których na początku nawet nie miałem zielonego pojęcia. Byłem szczęśliwy.